AMYamyportfield.comWarto wiedzieć

Zdrowie

Krótszy dzień jest dobrym powodem, żeby wracać pieszo

Dwadzieścia minut chodzenia po pracy nie wymaga karnetu. Wymaga trasy, na której widać krawężnik.

Ścieżka w jesiennym lesie, bez osób.

Zmiana światła po południu wypycha ludzi z parków albo właśnie do nich, zależnie od tego, czy aleja jest oświetlona. Krótki spacer po pracy nie jest programem treningowym. Jest sposobem, żeby dzień nie kończył się na progu biura i na fotelu.

Trasa ma być nudna i przewidywalna: chodnik, przejście, jedna pętla, którą da się skrócić, gdy zacznie padać. But, który nosi się do pracy, nie musi być butem startowym. Musi nie ślizgać się na mokrych liściach.

Ścieżka w parku wśród zieleni, bez ludzi.

To nie jest zalecenie medyczne i nie zastępuje wizyty, jeśli ktoś ma powód, żeby o wysiłku porozmawiać z lekarzem. Dla człowieka bez takich ograniczeń dwadzieścia minut chodzenia jest zwykłą częścią dnia, nie wyzwaniem z aplikacji.

Miasta, które gaszą boczne alejki, same podpowiadają trasę. Idzie się tam, gdzie świeci latarnia. Reszta może poczekać do soboty.