W pracowniach szkolnych liczy się kabel, nie nowy slogan
Informatyka w szkole stoi na działającym stanowisku. Reszta jest dodatkiem do sprawnego gniazdka i konta.

Początek roku szkolnego w pracowni komputerowej wygląda prozaicznie. Ktoś sprawdza, czy stanowisko wstaje, czy hasło ucznia działa i czy drukarka w pokoju nauczycielskim widzi sieć. Slogan o cyfrowej szkole tego ranka nie naprawia kabla.
Szkoły, które mają własnego administratora choć na część etatu, załatwiają to w pierwszym tygodniu. Tam, gdzie informatyka opiera się na nauczycielu przedmiotu, lista usterek schodzi na drugą godzinę lekcyjną. Uczeń widzi wtedy ciemny ekran i polecenie, żeby usiąść z sąsiadem.

Nowy sprzęt nie jest jedyną odpowiedzią. Część pracowni działa na komputerach sprzed kilku lat, o ile system jest aktualny, a konto nie zostało zablokowane przez stare hasło. To da się sprawdzić bez konferencji.
Rodzic, który słyszy, że dziennik nie działa, najlepiej zapyta szkołę o konkretny kanał zgłoszenia: sekretariat, bibliotekę albo adres podany na stronie placówki. Ogólnokrajowy numer do tego nie służy, bo awaria jest zwykle lokalna.