Latarnie zostają w rozkładzie spacerów, dopóki pogoda pozwala
Na głównych alejkach światło zostaje do zmroku. Boczna ścieżka gaśnie razem z liśćmi.

Październik skraca spacer po pracy, a latarnie na głównej alejce zostają włączone według zegara. Boczna ścieżka, której latem nikt nie sprawdzał, po zmroku jest już ciemna. To nie awaria. Tak jest zapisane w planie światła.
Miasta gaszą to, co nie jest ciągiem głównym. Kto idzie na pętlę, trzyma się słupów, a nie skrótu za stawem. Jedna latarnia przy ławce nie oświetla całego parku.

Na promenadzie nad wodą bywa tak samo: rząd lamp stoi, dopóki wiatr nie zamyka zejścia. Komunikat wisi przy wejściu na szlak, nie na zdjęciu z zeszłego tygodnia.
Spacer kończy się tam, gdzie widać kolejny słup. Reszta może poczekać do soboty, gdy jest jasno dłużej.